Paradoks

Paradoks naszej codzienności nad wodą, nie opuszcza naz i w zimie. To właściwie moja gra mormyszką prowokuję do ataku okonie, płocie i kusi ostrożnego leszcza. Z początkiem zimy brania są agresywne, ryby są mniej ostrożne w swoich kryjówkach i jeszcze bardzo ufają w swoją bezkarność. Świeży lód pozwala namdotrzeć tam, gdzie latem było to niemożliwe. Tafla lodu skutecznie oddziela nas od podwodnego świata i pozwala nam zastawić pułapkę tam, gdzie się nas najmniej spodziewają. Gdy brak śniegu na lodzie nie szukam ryb na płyciźnię, którą można już oglądać spod grubego szkła. Nasza praca byłaby tu bezowocna i poza małymi intruzami nie dostaniemy dobrych sztuk. Kroki swoję kieruję na głębszą wodę, podwodną górkę uskok. To, co teraz odnajdziemy będzie naszą wskazówką na cały sezon. I dopiero, gdy zlokalizuję domniemane stanowisko ryb zaczynam kombinować. Kulka, gruszka, łezka, robaczek, a może czarny żuczek, pokolei do znudzenia, aż do skutku. Receptę wypisujemy sobie sami, naszą wiedzą, umiejętnościami, a jakże często w rozmowach z miejscowymi wędkarzami. 

kwiecień 18, 2008 • Posted in: Pradoks • No Comments

Gdy lód na dobre zadomowi…

Gdy lód na dobre zadomowi się na jeziorach proponuję każdemu wyprawę na dużego okonia. Pierwsze tygodnie zawsze są dobre, jeżeli zachowamy nader dużą ostrożność. Nie znajdziemy wydeptanych ścieżek i wykutych przerębli na pewnych datąd miejscach, dlatego pozbawieni tych kierunkowskazów musimy być bardzo ostrożni. Dopóki tafla lodu nie przekroczy 15 centymetrów grubości o wiele lepszy będzie wybijak niż świder. Bezpieczniej maszerować opukując miejsca postoju niż wiercić. Pomimo, iż będzie to mój dwudziesty bodaj sezon na lodzie wiem tylko tyle, że każda woda rządzi się swoimi prawami. Dwa połączone ze sobą jeziora, są tak odmienne od siebie jakbyśmy zmienili półkulę ziemi, a przecież to wszystko jest za rogiem, na wyciągnięcie ręki. Nie ma dlatego idealnej mormyszki i idealnego koloru. Bezwzględnie nową wadę poznaję tańcząc kulką. Jest ona najbliższa ideału w mojej prywatnej ocenie. Jest ona na tyle interesująca dla ryb, na ile nie wiem co się rybom w niej podoba.

marzec 14, 2008 • Posted in: Na lodzie • No Comments

Kolory

Kolor żółty jest bezwględnie najlepiej widoczny w woidzie. Dlatego używam go w kombinacji z kolorem srebrnym i czarnym, rzadziej z czerwonym. Dobry jest na wszystkie głębokości od 2 do 20 metrów. Kolor czerwony z reguły jest kolorem maskującym w wodzie i daje efekty przy agresywnym łowieniu na płytkiej wodzie. Na duże głębokości maluję spore mormyszki na czerwono łowiąc pęczek, ochotkę lub białego. Kolor seledynowy zostawiłem specjalnie na koniec. Zrobił on furorę w ostatnich latach, szczególnie na zawodach w głębokich jeziorach. Przepadają za nim okonie bez względu na głębokość, nasłonecznienie, czy ciśnienie. Był dość długo tajemnicą najlepszych zawodników, choć sama korona z człowieka króla nie czyni. Widzimy tu że gama kolorów w mormyszkach jak w innych metodach typowo technicznych. Jeżeli aura dopisze rozpoczniemy nowy sezon już w grudniu. Pierwszy lód budzi nowe nadzieje na zimową przygodę. Po ostatnich anomaliach przyrodniczych staniemy przed wielką niewiadomą.  

luty 2, 2008 • Posted in: Technika • No Comments
Zlewy - pozycjonowanie strony - Transport międzynarodowy - hosting - filmiki